Ten szal rozpisywałam przez 10 lat. A właściwie, to porzuciłam go na 10 lat.
Motley 2 nie wziął się znikąd. Najpierw był Motley 1.
Motley 1 to taki szyjogrzej w kształcie trójkąta z wywiniętymi ramionami. Świetny kształt, idealny do zawinięcia wokół szyi. I na bazie sukcesu Motleya pierwszego i Rice Fields uznałam, że Motley drugi po prostu musi powstać.
Spisałam wzór, nawet zrobiłam prototyp i… odłożyłam na później.
Dużo się działo od czasu, gdy odłożyłam ten projekt. Urodził się mój syn, dwie przeprowadzki, powrót do szkoły językowej, nowa praca, a potem druga i ogólne zmęczenie materiału. I co chwilę myślałam, że jeszcze tylko ta jedna rzecz i już będzie czas dla Motleya 2. Jednak tak się nie stało.
I gdy już naprawdę siedziałam przed komputerem z otwartym edytorem tekstu – nie mogłam znaleźć rozpisanego wzoru. A przecież prototyp już powstał i wzór też już spisałam na kartce.
Więc znowu go odłożyłam. W tym czasie przynajmniej zamówiłam na niego włóczkę, która przeleżała chyba z 2 lata, zanim ją wykorzystałam. A która dziewiarka nie ma takich włóczek kupionych na projekt, czekających na swoją kolej.
Życie, po prostu życie. Codzienność, obowiązki, praca, każda z nas to zna.
Czy te 10 lat mają znaczenie dla tego wzoru?
Mają i to duże.
Tak, miałam przerwę i druty leżały jakiś czas odłogiem. A gdy do nich wróciłam, wpadłam na nowe pomysły, przepisałam istniejące wzory (jeszcze nie wszystkie!) , wydziergałam nowe projekty i popracowałam nad jakością wzorów.
W tym czasie poprowadziłam warsztaty z brioszki w Krakowie, które mnie sporo nauczyły. I napisałam poradnik doboru kolorów do brioszki (game changer dla wielu z nas, ale o tym innym razem).
I wersja Motley 2 która do Ciebie teraz trafia, to wersja o zupełnie innej jakości, niż ta, która powstałaby 10 lat temu.
Motley 2











